<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Objedanie satyrykw> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="4">
<date=1952-04-18>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Zaczo si, uwaasz pani, od tego, e zby mnie rozboleli okropnie, nu wprost niemoliwie. Od rana nie mogam si utuli, mylaam, e moe mnie przejdzie, ale widz e nie i przed sidm wieczr wyleciaam nieprzytomna z bolu na ulice, dentysty szuka.
Latam jak wariatka po miecie i od razu na jednem domu widz klapsydre z napisem: Ubezpieczalnia Spoeczna. Kupa ludzi si pcha no to i ja ma si rozumie wchodz ty. W rodku ogonek dugi, przepisowo jak w ubezpieczalni powinno by. Ustawiam si za ostatni, podchodz do okienka i prosz o numerek. Kazali mnie zapaci, zdziwio mnie to troszkie, bo ubezpicczalnia ma prawo bezpatnej pomocy udziela, ale myl sobie: trudno.
Wchodz, uwaam pani, elegancki duy przedpokj, palto ze mnie
cigaj i prosz, eby si pofatygowa dalej. No to si pofatygowaam. Jeszcze wikszy pokj, na wprost  sala, z krzesami i peno ludzi siedzi. Usiadam i ja i siedz, czekam, a mj numerek bd woa. Koo mnie siedziaa jaka paniusieczka skrzywiona jak po occie siedmiu zodziei, widocznie bardzo cierpica. To ty nachylam si do niej i mwi: Pani zociutka ty z zbami, czy moe wprost przeciwnie  do ginekologa? Postawia na mnie oczy, wzruszya ramionami, a potem cakiem si odwrcia.
Ludzie, jak mao wiela jem co dokucza, to ju jak le wychowane chamy si zachowuj, pomylaam sobie i ty si odwrciam do niej tyem. No i tak siedzem. Chorych zebrao si tyle, e palca nie byo gdzie wsadzi. Caa sala tak bya nabita, e wone odsunli firankie i zaczli wpuszcza pacjentw na takie podwyszenie, po schodkach.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>